Czekanie aż świat stanie się łatwy jest gwarantowaną receptą na żałosne, nędzne życie...
Niestety to prawda, życiowe doświadczenie nauczyło mnie, że postawa bierności i czekania, aż okoliczności staną się idealne, sprzyjające, aż ktoś lub coś się zmieni zwyczajnie prowadzi donikąd. To najlepsza droga do utknięcia w martwym punkcie. Zamiast więc czekać na łatwiejsze warunki, lepiej budować własną odporności na przeciwności, lepiej brać odpowiedzialność za to, na co ma się realny wpływ, lepiej nawet małymi kroczkami ale iść do przodu. Bo kiedy weźmiesz sprawy w swoje ręce, nagle okazuje się, że masz znacznie większy wpływ na rzeczywistość, niż mogłoby się wydawać. A czekanie na idealne warunki lub "łatwe" rozwiązania to prosta droga do stagnacji czyli "utknięcia w martwym punkcie", w którym odczuwa się brak postępu, motywacji satysfakcji, bezradność, apatię, poczucie pustki, emocjonalne odrętwienie... Lekarstwo ? Wyjść z dotychczasowego schematu. Cóż, czy się to komuś podoba czy nie to prawda jest taka, że prawdziwy rozwój i satysfakcja przychodzą dopiero wtedy, gdy świadomie podejmuje się wyzwania i odważnie bierze sprawy w swoje ręce... zamiast liczyć na to, że świat zrobi to za nas...
Świat nie był , nie jest i nigdy nie będzie łatwy. Człowiek zawsze będzie musiał mierzyć się z problemami i albo będzie je sukcesywnie rozwiązywał, albo go przygniotą- chyba innej opcji nie ma.
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą ... życie to nieustanny proces adaptacji. Ta trudna umiejętność dostosowywania się do zmieniających się warunków, relacji i wyzwań czasem sprawia nam problemy.
Usuń