Upał to idealna wymówka, by nic nie robić i narzekać to jedyny plus jaki dostrzegam. 😄
A teraz czas na meldunek z frontu: na słońcu jest już tak gorąco, że ptaki zaczynają same spadać w wersji "gotowej do spożycia", zatem przy takich temperaturach jedynym wyjściem dla mnie jest przejście w tryb "uśpienia". Stopień mojego roztopienia powoli osiąga poziom płynnej lawy. Oczywiste, że wszelkie plany "podboju świata" odłożyłam na później – teraz zwyczajnie walczę o przetrwanie. Moje relacje z wiatrakiem są teraz głębsze i bardziej emocjonalne niż z jakimkolwiek człowiekiem. Co tu dużo mówić, wiatrak...stał się moim jedynym prawdziwym przyjacielem...a wachlarz ratującą w potrzebie koleżanką. Wychodzenie z domu przed 20:00 to sport ekstremalny...ale mam psinkę i niestety muszę z nią wyjść. Wychodząc z domu, zachowuję się niczym wampir – unikam słońca, chowam się w każdym skrawku cienia, a na widok otwartej przestrzeni syczę z przerażenia. Cóż, gdy w mieszkaniu duchota, na zewnątrz gorąc, żar tropików leje się z nieba, termometry szaleją a asfalt powoli zamienia się w płynną "czekoladę", w takiej chwili jedyne co mi pozostaje, to spojrzeć na te upały z przymrużeniem oka. Zatem mój podstawowy pakiet ratunkowy inaczej "zestaw pierwszej pomocy"... to uśmiech i hektolitry zimnej wody!

Nie wiem czy to bardziej śmieszne czy jednak trochę przerażające, bo ja mam dokładnie to samo — tylko że u mnie „tryb uśpienia” włącza się już przy 25 stopniach 😅Trochę się nie zgodzę, że jedynym plusem upału jest narzekanie — jednak te wieczory po 20:00, kiedy nagle da się oddychać, mają coś w sobie, prawda? Ale to z tym „wiatrakiem jako najlepszym przyjacielem” to mnie rozbroiło, bo chyba wszyscy mamy teraz takie relacje sprzętowe
OdpowiedzUsuńno cóż ...jeśli to nie jest jasne to powiem wprost ... w tej niepokojącej ekstremalnej sytuacji pogodowej jaką mamy próbuję ratować się "wodą i humorem " by zachować spokój i nie oszaleć podczas obróbki termicznej jaką funduje natura... zapewniam, że "tryskać humorem" jest trudno w sytuacji gdy przez 24 godz na dobę czujesz się jak ryba porzucona na piasku , którą na żywca grilluje słońce. Nie słyszałeś, że w obliczu stresu, lęku lub rozpaczy śmiech jest naturalnym mechanizmem obronnym ?
UsuńJeszcze tylko najtrudniejsze 2-3 dni a potem będzie już lepiej. I tego się trzymam.
OdpowiedzUsuńDziwię się tylko, że mój kot nadal woli być na dworze niż w domu, w którym przynajmniej podłogi są chłodne…
Kto zrozumie kota 😄 Co do tych dwóch, trzech dni ...to też się tego trzymam choć z każdym następnym dniem tego upału wydaje mi się , że kolejnego nie dam rady przetrwać ...😄 Pozdrawiam
UsuńJakoś i nam się udało przetrwać ten gorący weekend, dziś też strasznie ciepło ale jutro już chyba temperatura będzie bardziej ludzka, a pod koniec tygodnia to chyba nawet deszcz zapowiadają, będzie czas na oddech :)
OdpowiedzUsuńobyś miała rację ... jest upiornie gorąco ... chciałabym dożyć tego OCHŁODZENIA ! Pozdrawiam :)
Usuń