Kobieto !- Schudnij, przytyj, spuchnij, miej tyłek i biust, albo nie miej! Kanon wiecznie się zmienia. Dziś, jeśli nie wyglądasz jak modelka bielizny, to znaczy, że jesteś spasiona, leniwa i brzydka. A do tego jesteś niezaradna i zaniedbana. Przecież piękno da się kupić. Jak zapewnia większość influencerek... zabiegi, operacje, wyszczuplające majtki, może chociaż słomka do picia, która nie powoduje zmarszczek? Z jednej strony mamy silną tendencję do dyscyplinowania siebie, by wyglądać idealnie, z drugiej – skłonność do dyscyplinowania innych, że starają się za bardzo. Oceniamy wygląd ludzi w skali od jednego do dziesięciu, albo zero jedynkowo tak, jakby wcale nie był wypadkową genów oraz sytuacji społeczno-ekonomicznej. Zapominając jednocześnie, że "piękno tkwi w oku patrzącego" a co za tym nie ma jednego, uniwersalnego wzorca, co czyni to pojęcie tak fascynującym. Idźmy dalej. Dzięki modzie na wygładzoną twarz mamy też coraz więcej wokół zastygłych twarzy bez wieku, bez emocji, które przyciągają wzrok. Coraz trudniej rozpoznać, zapamiętać kto jest kim bo są jacyś tacy identyczni. To pragnienie zatrzymania czasu doprowadziło do powstania tak zwanego syndromu "Instagram Face" lub "klonowania urody". Współczesna moda na perfekcyjnie gładką skórę paradoksalnie odbiera to, co w ludzkiej twarzy najpiękniejsze – indywidualizm i zdolność do wyrażania emocji. To ma swoją cenę. Taka zastygła twarz staje się maską, która utrudnia budowanie relacji. Bo ludzki mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany do "czytania" emocji z twarzy innych osób. Kanony piękna ludzkiego ciała zmieniają się na przestrzeni wieków pod wpływem kultury, historii, statusu społecznego oraz biologii. Ciała kobiet powiedzmy sobie szczerze, zawsze podlegały dyscyplinowaniu i zawsze miały być "jakieś". Tak jest do dziś. Jednak kanony kanonami ale nie dajmy się zwariować. Nasze ciała nie są problemem. Jeżeli nie czujesz się dobrze ze sobą, to możesz mieć ciało Miss World, a i tak będziesz siebie nie znosić. Dla mnie piękno jest wyższą wartością. Widzę je w zmarszczkach, liniach na twarzy i rozstępach. To piękno wspomnień. Piękne ciało to ciało, które żyje, śmieje się, płacze. Wyraża emocje. Jest piękne, bo jest ludzkie. Realne. Podobne do natury, więc pełne nierówności i plamek. Po prostu niedoskonałe. Ciało, które ma swoją historię – linie od śmiechu, blizny, rozstępy czy piegi – jest zapisem naszego życia, a nie obiektem do oceniania. Akceptacja tych "niedoskonałości" to często najważniejszy krok do wolności i spokoju psychicznego. A my zamiast tego robimy z ciała projekt. Do malowania, kształtowania, upiększania. Co gorsze ten projekt nie ma deadline’u – nigdy się nie kończy, bo zawsze wymyślą nam jakąś kolejną część ciała, której mamy się wstydzić i którą trzeba będzie zastąpić nową.
A na koniec cytat do przemyśleń.
"W każdej niemal dziedzinie zgubiliśmy pojęcia świadczące o inteligencji: pojęcie granicy, miary, stopnia, proporcji, zależności, stosunku, związku koniecznego, powiązań między sposobem działania a rezultatem". / Simone Weil/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz