środa, 30 września 2026
Stale dostępni, ale rzadko obecni...
Samotność – czasem wybór, nie problem...
Niektórzy nie mają przyjaciół z powodu braku czasu, inni z świadomego wyboru samotności lub trudności w budowaniu głębokich relacji emocjonalnych. Tych ostatnich pozwolę sobie dziś pominąć. Skupię się na tych, którzy wybierają samotność. Może to brzmi dla niektórych zaskakująco, ale naprawdę są osoby, które wolą samotność, czują się dobrze we własnym towarzystwie i nie potrzebują szerokiego grona znajomych by potwierdzać swoją wartość, czy fakt istnienia. I wcale to nie jest oznaką ich nieprzystosowania czy problemów z nawiązywaniem relacji. Tak sobie myślę, że tkwiąc w różnych relacjach czasem warto zadać sobie pytanie: "Czy naprawdę lubię te osoby? Czy nasza znajomość wzbogaca obie strony?" Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to być może czas odpuścić ? I wielu z nas tak robi, wybiera bycie samotnikiem z wyboru. Idąc przez życie dojrzewamy emocjonalnie, mentalnie i moralnie, zmieniają się nasze wartości, priorytety. Zmienia się nasze podejście do ludzi a więc i do tzw. "przyjaźni" też. Słowo "przyjaciel" ma ogromną wagę, szukamy w nim zrozumienia i bezwarunkowego oparcia. A co jeżeli nie znajdujemy go na zewnątrz? Cóż, może lepiej poszukać go w sobie? Zdobywając życiowe "ostrogi" równocześnie poprawiamy sobie także "ostrość widzenia", uczymy się lepiej "czytać ludzi" a co za tym, powoli podnosimy nasze standardy wobec nich, gdyż zaczynamy wyraźnie widzieć, że większość, jeśli nie wszystkie relacje w których tkwimy są zwyczajnie płytkie, powierzchowne, czasem jednostronne i nie są w stanie dać nam tego czego oczekujemy po przyjaźni. Do tego, z wiekiem nasza tolerancja na toksyczne relacje maleje, a cierpliwość do osób wiecznie narzekających czy oczekujących, że rozwiążemy ich problemy, po prostu się nam wyczerpuje. Przestajemy także zabiegać o sympatię wszystkich wokół, coraz częściej pozwalając sobie na wyraźne stawianie granic, na szczere mówienie "nie". A to dla niektórych z naszego otoczenia jest sygnałem do wycofania się z relacji – i tak to właśnie kolejne znajomości rozpływają się nam bez większego żalu. Tak beż żalu, bez poczucia straty. Bo inwestowanie energii w relacje, które nas nie rozwijają ani nie dają nam szczęścia, jest wyczerpujące. Jeśli zamiast wsparcia przynoszą jedynie stres lub poczucie pustki to marnujemy tylko czas i energię. Natomiast spędzanie czasu w pojedynkę wcale nie musi oznaczać osamotnienia... jest głównym sposobem na regenerację naszej energii psychicznej, uporządkowanie myśli, uczenie się oraz rozwijanie własnych pasji. Taka cecha osobowości pozwala na budowanie głębszych, choć z całą pewnością nielicznych relacji, zamiast utrzymywania powierzchownych kontaktów z dużym gronem znajomych. W psychologii uważa się to za w pełni zdrowy i wartościowy styl życia...
poniedziałek, 28 września 2026
Spotkajmy się pod Żabką...
Dzięki ogromnemu zagęszczeniu /często kilka sklepów na jednej ulicy/ Żabka stała się naturalnym punktem orientacyjnym. Sklep stał się miejscem zbiórek młodych ludzi. Można rzec, że tu przełamują się bariery społeczne... W kolejce po kawę na wynos czy hot doga w niedzielne popołudnie spotykają się studenci, starsze małżeństwa, pracownicy korporacji i robotnicy. To zakaz handlu w niedziele z 2018r. sprawił, że Żabka stała się jedynym jasnym i tętniącym życiem punktem na osiedlach w dni wolne od pracy. Żabka stała się dla Polaków współczesnym odpowiednikiem dawnego rynku lub placu miejskiego, łącząc funkcje sklepu, kawiarni, gastronomi, punktu pocztowego i miejsca spotkań towarzyskich. Jak widać niedziele bez handlu, zamiast osłabić pozycję handlu detalicznego, stworzyły idealne warunki do narodzin "pokolenia Żabki" tzn pokolenia młodych, dla których małe sklepy Żabka są stałym elementem codziennego życia gdyż styl działania tych sklepów pasuje do ich dynamicznego trybu życia. Pokolenie to chętnie korzysta z aplikacji mobilnej Jappka, płatności bezgotówkowych oraz autonomicznych sklepów Żabka Nano. Zielony sklep przestał być miejscem, do którego wpada się tylko po zapomniany cukier – stał się elementem tożsamości nowoczesnego polskiego konsumenta. Jednak z psychologicznego punktu widzenia Żabka stała się de facto nowym "trzepakiem" na osiedlu. Wabi dzieci i młodzież kolorowym logo, łatwo dostępnym, niezdrowym jedzeniem, napojami a także programami lojalnościowymi opartymi o mechanizmy znane z gier i hazardu/zdrapki, loterie/. To sprawia, że wizyta w sklepie dla wielu dzieciaków staje się stałym, bezrefleksyjnym rytuałem. Serwowany klientom Żabki asortyment jest silnie nastawiony na produkty dające natychmiastową, krótkotrwałą przyjemność – alkohol, papierosy, napoje energetyczne, słodycze czy wysoko przetworzone przekąski. Podsumowując. Psychologiczny i społeczny fenomen Żabki wydaje się polegać na połączeniu bliskości fizycznej, mechanizmów i elementów znanych z gier czyli sytem wyzwań i zbierania punktów w aplikacji /np. Żappsy/ oraz mechanizmów stymulujących dopaminę/zdrapki, loterie, losowe nagrody/, oferty "wielosztuki"/promocje kombinowane/ czy też tworzone we współpracy ze znanymi influencerami, raperami czy Youtuberami oferty produktów ekskluzywnych i limitowanych. Wszystko to sprawia, że sieć działa jak nowoczesne centrum nawyków i mikrouzależnień ... to genialnie zaprojektowany model biznesowy, który bazuje na silnych mechanizmach psychologicznych i neurobiologicznych.
Werdykt. Zakupy w Żabce to dobry pomysł, jeśli traktujesz je jako rozwiązanie awaryjne. Opieranie codziennej diety i budżetu na Żabce to pułapka /tak dla portfela jak i dla naszego zdrowia/.
piątek, 25 września 2026
Co z Wami Ludzie ?
sobota, 19 września 2026
Im głupiej tym lepiej ?
Dziergane z myśli własnych... 😀
Czasami naprawdę trudno nie odnieść wrażenia, że świat stanął na głowie i promuje rzeczy powierzchowne kosztem głębi i logiki. Dziś, w dobie internetu i sztucznej inteligencji wyzwaniem nie jest już sam dostęp do informacji, ale umiejętność ich selekcji, krytycznego myślenia i wyciągania mądrych wniosków. Tymczasem żyjemy na śmietniku informacyjnym. Era cyfrowa sprawiła, że jesteśmy zalewani szumem informacyjnym, algorytmami podkręcającymi skrajne emocje, fake newsami, półprawdami, nieprawdami, hejtem. Algorytmy mediów społecznościowych promują głośnych populistów i polaryzujące treści, zamiast wyważonych głosów rozsądku, promują "fałszywych proroków" i wszelkiej maści influencerów. Przez co prawdziwe autorytety giną w cyfrowym hałasie. Można wręcz odnieść wrażenie, że teraz autorytety nie są już potrzebne, gdyż każdy jest sobie autorytetem, specjalistą znającym się na wszystkim. A przyznanie się do tego, że się czegoś NIE WIE nie przechodzi ludziom przez gardło. Żyjemy w jakimś takim paradoksie, bo z jednej strony mamy najmądrzejszą technologię w historii i jednocześnie mądrość stała się dziś towarem najbardziej deficytowym. O ironio! W świecie, gdzie wszyscy wszystko wiedzą, najbardziej brakuje nam mądrości. Czym jest wiedza? Wiedza to po prostu zbiór informacji, faktów i danych przyswojonych przez człowieka w procesie poznania. A mądrość jest umiejętnością ich właściwego zrozumienia, analizy, syntezy i – co najważniejsze – etycznego oraz praktycznego zastosowania w życiu. Mądrość wymaga ciszy i czasu na głębokie przemyślenia, a dzisiejszy świat premiuje natychmiastową reakcję, serwując informacje szybciej, niż nasz mózg jest w stanie je przetworzyć. Algorytmy decydują za nas - przez co powoli i niezauważenie tracimy zdolność do głębokiego, samodzielnego osądu. A świadomość, że "wszystko jest w Google" w połączeniu z coraz powszechniejszym brakiem pokory sprawia, że ludziom wydaje się, że są ekspertami w każdej dziedzinie po przeczytaniu jednego artykułu. W świecie, gdzie nie można wierzyć własnym oczom i uszom, oddzielenie ziarna od plew /czyli fundament mądrości/ staje się dla przeciętnego człowieka niemal niemożliwe. Dawniej mądrość przekazywano z pokolenia na pokolenie poprzez relacje uczeń-mistrz, uczeń-autorytet -relacje pełne trudnych pytań i życiowego doświadczenia. Dziś "mistrzem" staje się chatbot, który daje szybkie, gładkie i bezduszne odpowiedzi, nie zmuszając pytającego do żadnej wewnętrznej przemiany. Teraźniejsza technologia tworzy iluzję, że jesteśmy coraz potężniejsi, podczas gdy jako jednostki stajemy się coraz bardziej bezbronni i zależni od zewnętrznych systemów. Cóż, żyjemy w epoce, w której dostęp do wiedzy został całkowicie zdemokratyzowany, ale cena, jaką za to płacimy, to kryzys głębszego zrozumienia. Mądrość wymaga bowiem refleksji, empatii, doświadczenia życiowego i czasu – a to są wartości, które współczesny, szybki świat oparty na "kliknięciach" i "lajkach" skutecznie spłyca. W efekcie stajemy się społeczeństwem informacyjnych gigantów, którzy jednocześnie coraz częściej bywają karłami refleksji...
środa, 16 września 2026
Życie też ma swoją cenę...
Podobnie jak wielu innych ludzi, kiedy patrzę wstecz z perspektywy minionego życia, widzę rzeczy, które z dzisiejszą mądrością rozegrałabym zupełnie inaczej...ale czasu nie cofnę. Mogę jedynie podzielić się kilkoma odebranymi od życia lekcjami, za które zapłaciłam najwyższą walutą – czasem. Bo w życiu wszystko ma swoją cenę każdy cel, wybór i krok wiąże się z określonym kosztem, którym często jest czas, energia, wysiłek lub rezygnacja z innych możliwości... i musimy jedynie rozważyć, czy chcemy tą cenę zapłacić.
Kiedy człowiek ma 20 lub 30 lat, wydaje mu się, że ma nieskończenie wiele czasu. Odkłada więc wiele spraw "na potem" bo przecież jeszcze zdąży. Tymczasem któregoś pięknego dnia budzi się i jak każdego poranka spogląda w lustro nad umywalką i... nie poznaje swego odbicia. Siwe włosy, zmarszczki, wory, sińce pod oczami... Jak to możliwe, kiedy to się stało? Człowiek ma wrażenie, że tylko na chwilę zamknął oczy a gdy je otworzył jakimś magicznym zrządzeniem losu znalazł się w innej rzeczywistości. Mając 20 lat, wydaje się, że życie trwa wiecznie. Dzisiaj wiem, że czas płynie nieliniowo,/ lata mijają jak minuty/ i jakby tego było mało na koniec czas jakby jeszcze bardziej przyspiesza. Zatem, odkładanie życia na później jest bezsensownym posunięciem. Wiem bo sama zbyt długo odkładałam rzeczy na "lepszy moment". Tyle, że ten "lepszy" albo nigdy nie przyszedł, albo sprawa się zdezaktualizowała. Niestety lepszy moment jest zawsze teraz, bo jutro to tylko obietnica, której nikt nam nie podpisał. Innymi słowy obietnica bez gwarancji. A później na łożu śmierci...jestem pewna, że nikt nie żałuje, że np. za mało pracował. Owszem praca jest ważna, ale to tylko narzędzie. Wielu z nas zbyt wiele energii marnuje na stres zawodowy, pogoń za statusem czy na gromadzenie rzeczy. Podczas gdy prawdziwą walutą życia są przeżycia i chwile spokoju, a nie stan konta, czy ilość posiadanych dóbr. Większość życia przejmujemy się też opinią sąsiadów, rodziny czy znajomych z pracy. No bo - "co ludzie powiedzą?"- tak nas wychowano. Tyle, że inni ludzie jak się okazuje wcale nie myślą o nas tak dużo, jak nam się wydaje. Prawda jest taka, że każdy jest zajęty własnym życiem, swoimi problemami i... naprawdę szkoda czasu na życie pod dyktando cudzych oczekiwań. Z wiekiem wyraźniej dostrzegamy też jak ważne w życiu są relacje. W młodości nie przykładaliśmy do nich większej wagi, bo brak czasu, dzieci, inne priorytety. I tak zniknęły koleżeństwa, stare przyjaźnie, straciliśmy naszych znajomych z oczu. Odnowienie starych czy nawiązanie nowych znajomości w "jesieni życia" już nie jest takie proste i oczywiste jak kiedyś. Do tego odkrywasz, że dzieci żyją swoim życiem, są na innym jego etapie więc nie rozumieją ciebie i twoich aktualnych potrzeb. I wtedy pojawia się jeśli nie samotność to nie mniej paskudne poczucie osamotnienia. Cóż relacje wymagają pielęgnacji. Nie bez kozery mówi się: "zastanów się czy chcesz mieć rację czy relację?"...dlatego czasem trzeba dumę schować do kieszeni, bo dobre relacje nie dzieją się same. Bowiem często tracimy też kontakt z ludźmi przez głupią dumę, brak telefonu na czas czy nieumiejętność powiedzenia "przepraszam". I dopiero z perspektywy czasu widzimy, że racja była mniej ważna niż ta druga osoba. Podobnie rzecz ma się ze zdrowiem. Zdrowie to nie prezent na zawsze, to kapitał. Kiedy jesteśmy młodzi, ciało wybacza wszystko. Potem zaczyna wystawiać rachunki. A bez zdrowia nawet najpiękniejsze emeryckie plany stają się niemożliwe do zrealizowania. A na koniec chcę powiedzieć o najważniejszej relacji... o tej z samym sobą. Przez dekady uczyłam się, jak być dobrą dla innych, zapominając o sobie. Późno zrozumiałam, że polubienie samej siebie, wybaczenie sobie własnych błędów, zaopiekowanie się sobą i bycie dla siebie łagodną to klucz do wewnętrznego spokoju...
sobota, 12 września 2026
"Jaki pan taki kram"
sobota, 5 września 2026
Refleksje starszej pani...
Z wiekiem człowiek ma skłonność do podsumowań i wniosków, które nie zawsze są takie "fajne" choćby z tego powodu, że już nauczyłaś się "oddzielać ziarno od plew" czyli to, co dobre, prawdziwe i wartościowe, od tego, co złe, fałszywe lub bezużyteczne. Na własnej skórze doświadczyłaś i wiesz, że życie potrafi mocno poturbować a ludzie okazują się niekoniecznie takimi jakimi wierzyłaś, że są. A świadomość, że włożyło się w wiele spraw i w wielu ludzi serce, czas i energię, a w zamian dostało się rozczarowanie, potrafi naprawdę przytłoczyć. Z mojej perspektywy wygląda to niestety tak, że społeczeństwo, rodzina czy system na ogół nie doceniają trudu i poświęcenia kobiet. Wykorzystują je ile się da a potem, gdy one się starzeją spycha się je na "pobocze" życia społecznego. Bo są stare, brzydkie, w zasadzie zbędne /ich termin atrakcyjności /jako takiej/ jak i przydatności prokreacyjnej i zawodowej minął/ i tylko zajmują miejsce a przecież młodzi czekają... więc wręcza się takim kobietom skromną emeryturę, jakiś badylek i tani "zegarek " w podzięce za lata ciężkiej pracy i wmawia, że teraz to mogą sobie poszaleć, cieszyć się życiem i wolnością. Naprawdę ??? Co za obłuda!!! Bo skądinąd wiadomo, że codzienne życie wielu z nich, zwłaszcza tych samotnych opiera się na dramatycznych wyborach i przysłowiowym "dokonywaniu cudów", by związać koniec z końcem. Cóż, to niezwykle gorzkie i bolesne uczucie, kiedy na późnym etapie życia dochodzi się do wniosku, że zostało się przez życie, przez konkretne osoby i cały system – oszukaną, wykorzystaną lub pozbawioną tego, na co się ciężko pracowało. Myślę, że nie jedna kobieta na tym etapie życia czuje się zwyczajnie WYROLOWANA... Moment takiej refleksji oczywiście ma swój ciężar emocjonalny, wiążący się z poczuciem żalu, straconego czasu lub zawiedzionych nadziei. Zostaje poczucie, że zainwestowana energia, miłość czy finanse zostały bezpowrotnie zmarnowane. A czasu nie da się już cofnąć. Choć przeszłości nie zmienimy, to jednak dobrze jest precyzyjne określić to, co nas spotkało, bowiem nazywanie rzeczy po imieniu zmienia nasz stosunek do tamtych wydarzeń i odbiera im destrukcyjną moc. Szczerość ze sobą, nazwanie tych bolesnych etapów z przeszłości jest kluczowym krokiem do rozliczenia i pogodzenia się z nią, do odzyskania wewnętrznego spokoju i zamknięcia trudnych rozdziałów. Owszem, przeszłości nie da się zmienić, ale rozliczywszy się z nią może łatwiej będzie skupić się na ochronie samej siebie, na szukaniu i zapewnianiu sobie spokoju w teraźniejszości, tej która nam jeszcze pozostała...
Kończąc posłużę się słowami Kasi Nosowskiej ;
"Kobieta jest organizmem ultra doskonałym. Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. Przetrwa wszystko"
Co Ty na to ?
"Po pięćdziesiątce kobieta to już nie kobieta. To tylko koszt."
czwartek, 3 września 2026
Pałac w Gorzanowie...
Pałac w Bobolicach...
Pałac w Bobolicach to zabytkowa, szlachecka rezydencja z 1615 roku, położona we wsi Bobolice w województwie dolnośląskim /powiat ząbkowicki/.
Piława Górna...
Pałac Gladishof w Piławie Górnej/miasteczko w powiecie dzierżoniowskim/ - potocznie zwany "Zamczyskiem" to zabytkowa rezydencja z przełomu XVII i XVIII wieku. Aktualnie pałac jest w prywatnych rękach i zachwyca swoją urodą. Budynek został w znacznym stopniu wyremontowany, park wokół pałacu również został uporządkowany...Całość cieszy oko.
Fot. własne
Zapraszam do Przeworna...
Około połowy XV w. w Przewornie /wieś w pow. Strzelin/ wzniesiono zamek nawodny. Zamek został złupiony i spalony przez Szwedów. Obecny pałac został zbudowany w pierwszej połowie XVI w. przez Hansa i Heinricha von Czirna. Budynek / obecnie własność prywatna/ od kilkudziesięciu lat niszczeje i nie jest użytkowany.
fot. wlasne
Nóż, siekiera, bomba własnej roboty...
Coraz częściej pojawiające się nagłówki w mediach, opisujące niebezpieczne zachowania młodych ludzi budzą niepokój i pytania o przyszłość. ...
-
Czyli z "urodzinowego balonu" nagle uchodzi powietrze, płyta zatrzymuje się z głośnym zgrzytem, a ty "spadasz z wysokości...
-
Nawet gdy nic nie robię i czuję, że utknęłam w miejscu, to czas nie zatrzymuje się ani na chwilę. Życie czy tego chcę czy nie i tak dzieje...
-
Z wiekiem człowiek ma skłonność do podsumowań i wniosków, które nie zawsze są takie "fajne" choćby z tego powodu, że już nauczył...




























