Można patrzeć, ale nie widzieć. Można słuchać, ale nie słyszeć. Można słyszeć, ale nie rozumieć. Zatem, można też podróżować po świecie i dalej tkwić w myślowym zaścianku. Chcę przez to powiedzieć, że brak refleksji, obojętność lub powierzchowność spojrzenia uniemożliwiają człowiekowi prawdziwe poznanie i rozwój. Bowiem chodzi nie tylko o to, co się widzi; ważne też, jak ludzi i świat się ogląda...
Ludzie podróżują po świecie z różnych powodów. Jedni wyjeżdżają, aby uciec od codziennej rutyny, poznać nowe kultury i przeżyć emocje. Wyjeżdżają też po to, by odpocząć, zdobyć cenne wspomnienia oraz rozwijać swoją ciekawość świata. Innymi kieruje próżność i status... kierują się więc konsumpcyjnym lansem. Ich podróże wynikają z chęci pokazania się w mediach społecznościowych i budowania wizerunku człowieka "sukcesu" lub "obywatela świata". Często podróże wynikają także z poczucia wyższości. Odwiedzanie odległych miejsc bywa narzędziem podbudowywania własnego ego i zbierania symbolicznego kapitału społecznego. Niezależnie od motywacji mówi się, że "podróże kształcą". Czy podróże naprawdę zmieniają? Mam wrażenie, że jednak nie wszystkich a przynajmniej nie w tym samym stopniu. Bo podróże a i owszem, zmieniają sposób myślenia i postrzegania świata, ale dzieje się tak tylko wtedy, gdy człowiek jest otwarty na nowe doświadczenia i refleksję. Osoby sztywne w swoich przekonaniach często wracają z wyjazdów takie same, ponieważ ich umysł odrzuca to, co nie pasuje do dawnych nawyków czy przekonań. Można więc zmienić kontynent i pozostać w tej samej historii o sobie. Można też pojechać niedaleko i wrócić z ważnym odkryciem. Niektóre doświadczenia pozostawiają w nas subtelny ślad, inne zmieniają wyraziściej sposób, w jaki patrzymy na siebie, na innych i świat. Być może właśnie dlatego podróże potrafią być tak wartościowym doświadczeniem. Nie dlatego, że same w sobie nas zmieniają, ale dlatego, że stwarzają okazję do spotkania z tym, co inne i nowe – w świecie i w nas samych. A to, co z tego spotkania pozostanie, staje się kolejną częścią naszej własnej historii. Myślę, że podróże zagraniczne pozwalają dostrzec odmienne perspektywy, zrozumieć różnorodność kulturową oraz spojrzeć z dystansu na własne codzienne życie, zobaczyć świat z innej perspektywy i może bardziej docenić też to co rodzime. Bo często bywa, że nie zauważamy unikalnych walorów własnego kraju, szukając atrakcji tysiące kilometrów dalej. Chwalimy inne kraje, miasta, zabytki czy obyczaje. Jednak często chwaląc cudze nie znamy tego co jest w naszym kraju. Nie znamy dokładnie swojej historii, zabytków, wspaniałych miast, zamków i wielu innych rzeczy, które są obok nas. Słowa Stanisława Jachowicza "Cudze chwalicie. Swego nie znacie. Sami nie wiecie co posiadacie." Przypominają o ludzkiej tendencji do zachwycania się tym, co dalekie i nieznane, przy jednoczesnym niedocenianiu własnego dziedzictwa. Podróże są doskonałym sposobem na zweryfikowanie tej myśli, ponieważ uczą nas zarówno otwarcia na świat, jak i spojrzenia z nowej perspektywy na to, co codzienne...

Podobała mi się taka myśl: nieważne- gdzie; ważne- z kim, choć mam świadomość, że samotne podróże też mogą być bardzo wartościowe.
OdpowiedzUsuńTo piękna myśl ... :)
UsuńNo właśnie, czasem człowiek chce pojechać, zobaczyć coś, poznać inną kulturę, a u nas w Polsce jest tyle ciekawych miejsc i niekoniecznie trzeba wyjeżdżać bardzo daleko. Ze względu na dzieci raczej spędzamy wakacje w Polsce i miło to, zawsze coś mi utkwi w pamięci, zachwyci, więc warto zajrzeć najpierw do swojego podwórka :)
OdpowiedzUsuńCóż, nasze marzenia /w tym te o dalekich podróżach/ jak ptaki latają po niebie ale "proza dnia skrzeczy" i ściąga nas na ziemię. To piękne i smutne zarazem. Bo, marzenia wysoko szybują, a szara rzeczywistość często podcina skrzydła i każe nam zostać w miejscu. Podobnie jak Ty wiem coś o tym ... ale wiem też, że z czasem będzie można zmienić priorytety bo dzieci np. dorosną, bo zmieni się sytuacja finansowa, bo pojawi się jakaś okazja itp. A wtedy jeśli człowiek naprawdę chce to w miarę swoich możliwości prędzej czy później coś tam zrealizuje z tych marzeń. I tego Ci życzę. Mnie się udało i to całkiem sporo :) Nie ważne jakie są te podróże...ważne jest czy coś z nich wynosimy. Krótkie podróże blisko domu potrafią dać tyle samo radości i refleksji co dalekie wyprawy. Najważniejsza jest nasza ciekawość świata i gotowość na odkrywanie piękna w codziennych, prostych miejscach. Pozdrawiam :)
UsuńPodoba mi się spojrzenie na podróż nie tylko jako zmianę miejsca, ale też jako okazję do przewietrzenia sobie głowy. Czasem wyjazd nie musi być pełen atrakcji i odhaczania kolejnych punktów na mapie. Najwięcej może dać właśnie chwila, kiedy człowiek zwalnia i zaczyna zauważać rzeczy, na które w codziennym biegu zwyczajnie nie ma czasu.
OdpowiedzUsuńOtóż to... :)
Usuń