TRAŹNIEJSZOŚĆ w której żyjemy, jest coraz trudniejsza. Nasze dziś różni się od tego, z czym mieliśmy do czynienia 20, 30 czy 40 lat temu. Odkąd pojawił się internet pojawił się niekontrolowany przepływ informacji w sieci, jedno z największych wyzwań współczesnego świata, prowadzące do epidemii fake newsów i polaryzacji społecznej. Brak kontroli i łatwość publikacji sprawiają, że fałszywe informacje rozprzestrzeniają się znacznie szybciej niż prawda. Bardzo też rozwinęły się media społecznościowe, na których wszelkie "prawdy objawione" rozchodzą się niczym "ciepłe bułeczki". Obserwujemy też upadek autorytetów, upowszechnia się dystans albo wręcz pogarda dla wiedzy i faktów, jak też brak szacunku dla prawdy, także tej historycznej, co gorsze mitologizujemy ją coraz częściej. Krótko mówiąc, mamy idealne środowisko do ogłupiania ludzi i sprzedawania rozmaitych teorii spiskowych. Niekontrolowany zalew informacji sprawia, że ludzie coraz częściej nie są w stanie ocenić, co jest prawdą, a co fałszem. Do tego żyjemy w czasie ofensywy populizmu, głównie prawicowego. Populiści korzystają z różnych socjotechnik i jak widać celnie uznali, że eskalowanie negatywnych emocji to najkrótsza i najprostsza droga do zdobycia władzy i wygrywania wyborów. Fundamentem tego podejścia jest podział społeczeństwa na dwa antagonistyczne obozy: "lud, albo prawdziwi patrioci" oraz "skorumpowane elity". Populiści wykorzystują demokrację, żeby zamieszać ludziom w głowach, objąć władzę, a następnie tę demokrację bardzo brutalnie okaleczyć, tak żeby została z niej ewentualnie tylko fasada. Stosowane nagminnie wybijanie się na negatywnych emocjach – takich jak strach przed obcymi, niepewność ekonomiczna czy gniew – jest niezwykle skuteczne, ponieważ wywołuje silniejszą mobilizację społeczną niż komunikaty oparte na rzeczowej debacie. Przejmowanie kontroli nad państwem odbywa się zazwyczaj według określonego, powtarzalnego schematu. Pierwszy etap to polaryzacja narodu.. buduje się więc narrację o zagrożeniu i przedstawia siebie jako jedynego obrońcę/zbawiciela obywateli. Kolejny etap to legitymizacja: Wykorzystywanie demokratycznych procedur /wyborów/ do uzyskania mandatu do rządzenia. Na koniec etap demontażu, w którym mamy stopniowe ograniczanie mechanizmów kontroli i równowagi władzy, takich jak niezależność sądownictwa, wolność mediów czy pluralizm instytucjonalny. W ten sposób oczywiście w pewnym skrócie, demokracja staje się systemem fasadowym, w którym formalne procedury /np. głosowanie/ nadal funkcjonują, ale kluczowe instytucje służą już interesom jednej partii... a nie ochronie praw mniejszości czy obywateli o odmiennych poglądach. Aktualnie obserwowany nasilający się populizm, nacjonalizm, ciągoty do faszyzowania wydają się być nie tylko naszym rodzimym problemem ale globalnym trendem. I szczerze... coraz bardziej mnie to niepokoi. Czy i kiedy przyjdzie OPAMIĘTANIE? A jeśli nie przyjdzie? To do czego to nas doprowadzi? Na te pytania nie potrafię odpowiedzieć... a może tylko boję się szukać odpowiedzi?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly
Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko. Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...
-
Czyli z "urodzinowego balonu" nagle uchodzi powietrze, płyta zatrzymuje się z głośnym zgrzytem, a ty "spadasz z wysokości...
-
W dzisiejszych czasach największą wadą młodości jest to, że nie toleruje starości, zapominając, że sama do niej dąży... Powszechne np, w te...
-
Bycie sobą nie ułatwia życia, bywa trudne, ponieważ często wymaga od nas konfrontacji z oczekiwaniami otoczenia, z lękiem przed odrzuceniem ...

Rozumiem niepokój, podzielam. Panicznie boję się powrotu prawicy do władzy. Nie rozumiem ludzi, którzy z pewną nonszalancją chcą „ukarać” demokratów za niezadowalające ich zdaniem rządy, przy czym nie wiążą tego z katastrofalnym i prawdziwym ukaraniem samych siebie.🙁
OdpowiedzUsuńTeż nie potrafię zrozumieć ... :(
Usuń