wtorek, 21 lipca 2026

Nie piszę bloga dla sławy …


 Nie piszę bloga dla sławy, nie chcę też z nikim rywalizować, ani na nim zarabiać, nie uważam, że mam talent, nie pretenduję do tytułu "objawienie pisarskie, czy ekspert roku" itd. itp...powiedziałabym, że piszę go hobbystycznie. Co daje mi luksus wyrażania siebie bez presji popularności, bez martwienia się czy to się komuś podoba, bez martwienia się przy tym o algorytmy, pozycjonowanie i inne takie obce mi terminy. Ponieważ w realnym świecie nie zawsze jest z kim porozmawiać o sprawach, które mnie nurtują to uznałam, że to właśnie blog będzie dla mnie doskonałą przestrzenią do prowadzenia wewnętrznego dialogu. Odpowiednim miejscem do autorefleksji, do wynurzeń i porządkowania myśli. Przy okazji zauważam, że jest też świetną formą autoterapii. A to czy ktoś to czyta, czy nie, czy rozumie mnie, czy podziela moje poglądy czy też nie, to niema dla mnie większego znaczenia. Bo dojrzała dziewczynka /a za taką się uważam/ wie, że czy to w realnym czy w wirtualnym świecie są "ludzie i ludziska" co znaczy, że i tu i tu są oni podobnego pokroju. I niezależnie od tego, czy poruszam się w świecie realnym, czy wirtualnym wiem, że zawsze spotkam osoby o różnych intencjach, podejściu i poziomie empatii. Takie podejście, co tu dużo mówić, pozwala mi utrzymywać higienę psychiczną. Dlatego też wcale się nie staram zadowalać innych i mam selektywne podejście do komentarzy i opinii. Owszem miło jest gdy ktoś czyta to co napisałam gdy zostawi ciekawy komentarz do wpisu, gdy chce podyskutować lub podzielić się swoją refleksją czy własnym punktem widzenia i tym samym w jakiś sposób mnie ubogacić. Zawsze to doceniam. Ale daleka jestem od tego by mój blog wzorem wielu blogów zamienił się w zamkniętą enklawę skupiającą towarzystwo wzajemnej adoracji, gdzie stali komentatorzy wymieniają się uprzejmościami, klakierzy prześcigają się w zachwytach, a nowe lub odmienne głosy są ignorowane lub traktowane chłodno czy też w niewybredny sposób pacyfikowane... a zasada wzajemnej korzyści "jeśli ty nie komentujesz u mnie to ja przestaję komentować u ciebie" staje się obowiązującą normą.  Po co to piszę ? Bo sama dla siebie chciałam doprecyzować dlaczego właściwie to robię , bo może to pomoże też komuś inaczej spojrzeć na mnie jako człowieka i  na mojego bloga też ? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly

  Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko.  Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...