Już nie zadzwonię do mamy, taty, brata... Raptem to ja jestem najstarsza.
Konfrontacja z przemijaniem z jednej strony przynosi upragniony spokój, dystans i umiejętność zachwytu nad "zwykłą" codziennością. Z drugiej niesie naturalny smutek związany z nieodwracalną stratą ludzi, miejsc i energii, które kiedyś tworzyły nasz świat. Życie w drugiej jego połowie nie jest dla mnie już tak stresujące jak w młodości. Odpadło mi tyle odpowiedzialności, obowiązków, przymusów ale tym samym zrobiło się więcej miejsca na refleksję, która niestety często ma słodko-gorzki smak. Czuję się jakbym zmieniła okulary z 3D na normalne. Widzę świat może zwyklejszy, ale co istotne w tej zwykłości też nie przestał być bogaty i fascynujący. A to znaczy, że mimo iż ciało powoli stawia opór to mój duch ciągle jest jeszcze w przyzwoitym stanie, jakoś się trzyma. Ciągle jeszcze jestem ciekawa świata, wrażliwa na piękno, potrafię się zachwycić nie tylko naturą, ale co trudniejsze drugim człowiekiem też. To oczywiste, że w drugiej pięćdziesiątce szukam pozytywów, sama się nakręcam i pocieszam, że jeszcze nie jest tak źle bo jak powszechnie wiadomo zawsze może być gorzej. Ale … no właśnie to cholerne "ALE"...przy nim mina mi trochę rzednie. Bo jednak czas przeszły niczym "czarna dziura" pochłonął wszystko bezpowrotnie. I dziecięce marzenia, i niespożyte siły i energię młodości, i dom rodzinny, i ludzi którzy stanowili istotną treść mojego życia w tamtym czasie. Przeszłość zamieniła się w popiół wspomnień. I niczym kurz unosi się wokół mnie, gdy jej tylko dotknę. Myślę jednak, że paradoks polega na tym, że moja pamięć i nostalgia są jednak dowodem na to, że przeżyłam życie pełne wartościowych relacji i doświadczeń. Bo przecież bez nich ten "popiół" by nie istniał. I choć nie da się cofnąć przeszłości, emocjonalny ładunek, który w sobie noszę, jest wciąż częścią mnie i kształtuje to, kim jestem dzisiaj...

Lubię do Ciebie zaglądać, bo poruszasz ważne tematy, ale poprzez komentowanie jakoś trudno nam się porozumieć a życie jest wystarczająco trudne, by dodatkowo fundować sobie blogowe stresy. Będę czytała Twoje notki bez ich komentowania, Ok?
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam.
Myślę, że to nie jest dobry pomysł ... jeśli się nie rozmawia to jak się nawzajem poznawać ? Jak zrozumieć ? Dlatego dalej zapraszam i do bywania i do komentowania. 😃💖
UsuńZ wiekiem trochę inaczej patrzymy na wszystko, nachodzi nas więcej refleksji, a bliscy ludzie powoli odchodzą... I to jest też taki impuls do tego, by się zatrzymać i wrócić wspomnieniami do tego, co było. Też mi się to zdarza. Najważniejsze, żeby pomimo upływającego czasu, na tracić chęci do życia.
OdpowiedzUsuńPozwolę sobie odpowiedzieć Ci słowami W. Młynarskiego :
OdpowiedzUsuń"A ja szepnę skrycie
och życie kocham cię kocham cię
kocham cię nad życie
Choć barwy ściemniasz
Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
Choć się marnie odwzajemniasz'' ...
I myślę ech ty życie łez mych winne
Nie zamienię cię na inne. "