poniedziałek, 3 sierpnia 2026

List do dawnej siebie ...

 


Witaj moja młodsza ja, piszę do Ciebie z przyszłości, żeby powiedzieć Ci coś ważnego: wszystko będzie dobrze. Wiem, że teraz w Twojej głowie kłębi się mnóstwo pytań, a każdy dzień to walka z niepewnością i strachem przed tym, co przyniesie jutro. Twoje prześladujące Cię poczucie braku wiary w siebie, braku poczucia własnej wartości, ważności, sprawczości, poczucie bycia niekochaną, wszystkie Twoje kompleksy wynikające z przeświadczenia bycia nieudanym egzemplarzem ... wszystko to okaże się nieprawdą. Czas pokarze, że to były manipulacje otoczenia, w którym przyszło Ci wyrastać. Będąc dzieckiem praktycznie nie masz wyboru, wierzysz i przyjmujesz za pewnik wszystko to czym "karmią" Cię inni. Bo skąd niby na tym etapie miałabyś wiedzieć, że np. Ci inni nie mogą dać Ci tego czego sami nie dostali. Innymi słowy nie mogli dać Ci miłości, szacunku czy wsparcia, jeśli sami nigdy ich nie poznali i nie nosili ich w sobie. Skąd niby miałaś jako dziecko wiedzieć, że oni noszą w sobie swoje własne demony, niedowartościowania, że mimo tego, że są dorośli często są przerażeni życiem jak dzieci, że wcale nie wiedzą wszystkiego najlepiej, nie są Bogami jak teraz myślisz, że często po prostu udają, że wiedzą jak ma być, by mieć nad Tobą władzę. Zatem, powinnaś wiedzieć moja mała z przeszłości, że wszystkie Twoje przekonania o samej sobie z czasem ulegną poważnej modyfikacji, zaczniesz wątpić i kiedyś zrewidujesz każdą opinię na swój temat i odetchniesz z ulgą. Odkryjesz prawdę o sobie i prawdziwą siebie... a wtedy poczujesz jakbyś urodziła się na nowo. Chcę, żebyś wiedziała młoda kobieto z przeszłości, że te wszystkie zmartwienia, które spędzają Ci sen z powiek, z perspektywy czasu stracą znaczenie. Przestań być dla siebie taka surowa. Robisz wszystko, co w Twojej mocy,  z taką wiedzą i siłą, jaką masz w danym momencie. Uwierz mi, zmierzysz się z niejednym bólem, cierpieniem bo życie nie jest idealne. Popełnisz jeszcze ileś błędów i zapłacisz za nie łzami, ale to właśnie one nauczą Cię największej mądrości. Wiedz, że wszystko co przeżywasz pomaga Ci się ukształtować. Bowiem przychodząc na świat nie jesteśmy gotowym konstruktem, dopiero na przestrzeni swojego życia powoli stajemy się coraz pełniejszymi ludźmi. Na koniec moja kochana ja z przeszłości, chcę Ci jeszcze powiedzieć: jestem z Ciebie bardzo dumna. Dziękuję Ci, że się wtedy nie poddałaś, że nie "skoczyłaś z dachu" choć chodziło Ci to po głowie, że chociaż bardzo chciałaś rzucić wszystko i uciec...jednak nie wybrałaś "najprostszych" rozwiązań. Wzięłaś dojrzale swoje życie na klatę i dałaś radę. Dzięki temu, że przetrwałaś tamte trudne chwile /a było ich sporo/, ja dzisiaj stoję w zupełnie innym miejscu. I powiem Ci, że dzięki Tobie teraz jesteśmy silniejsze, spokojniejsze i w końcu potrafimy cieszyć się nawet małym szczęściem. Zaufaj życiu i bądź dla siebie dobrą, wyrozumiałą przyjaciółką. A gdybyś czasem mnie potrzebowała to pamiętaj zawsze tu z Tobą jestem. Jeszcze wiele pięknych chwil przed nami. Ściskam Cię mocno, Twoja starsza ja...

Napisanie listu do siebie sprzed lat to potężne ćwiczenie z empatii, autorefleksji i wybaczenia. Możesz w nim okazać współczucie, podziękować za przetrwanie trudnych chwil oraz spojrzeć z dystansu na dawne lęki... polecam.


2 komentarze:

  1. Nie chcę pisać takiego listu- boję się , że odezwałby się mój wewnętrzny surowy rodzic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten surowy rodzic nie bierze się znikąd – kształtuje się w osobach pod wpływem życiowych doświadczeń. Taki wewnętrzny krytyk, inaczej zwany też surowym rodzicem to nawyk myślowy, który niszczy nasze poczucie własnej wartości. To uwewnętrzniony w naszej psychice głos dawnych opiekunów, który stale nas ocenia, krytykuje, zawstydza i karze za błędy, słabości czy niezaspokojone potrzeby. To takie echo realnych słów, zasad i zachowań rodziców, nauczycieli lub innych ważnych osób z dzieciństwa. Dorosłe już dzieci z wewnętrznym krytykiem, aby uwolnić się od tej narracji powinny dokonać autorefleksji, która pomoże im w oddzieleniu swoich planów od oczekiwań i celów innych osób. Cały proces neutralizacji wewnętrznego krytyka nie jest prosty, dlatego też nieoceniona bywa tu pomoc psychoterapeuty. Pora przestać się bać, jesteś już dojrzałą kobietą która sama może o siebie zadbać, która sama wie co dla niej naprawdę dobre.

    OdpowiedzUsuń

Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly

  Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko.  Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...