W pracy nie ma prawdziwych koleżanek, kolegów, a są tylko współpracownicy i mniej lub bardziej miłe znajome twarze. Ludzie z pracy to nasz zespół do jakichś tam zadań, a nie rodzina, czy lojalni przyjaciele. Przez lata pracy ludzie nauczyli mnie, że w pracy trzeba jak najmniej mówić o życiu prywatnym, o własnych poglądach i innych sprawach niezwiązanych z zawodowymi obowiązkami...zwyczajnie nie warto być otwartym i szczerym. Gdy współpracownicy za dużo o nas wiedzą możemy być pewni, że przyjdzie taki moment, w którym użyją tej wiedzy przeciwko nam. Ludzie w pracy nie przestają być zawistni, złośliwi, zakłamani itd...zawsze chcą więcej i zrobią wszystko, żeby osiągnąć swoje cele. To oczywiście obejmuje szkodzenie innym, "podkładanie świni", donoszenie na nich, kłamstwa na temat kolegów, a nawet przekręcanie informacji, żeby kogoś zbesztać albo narobić mu problemów z przełożonymi. Koledzy z pracy to nie nasi przyjaciele i nawet w najlepszym gronie zawsze znajdzie się paru takich, którzy będą próbowali nam zaszkodzić, nawet jeśli nic na tym nie zyskają. W miejscu pracy dominuje pragmatyzm, a nie prawdziwa przyjaźń, dlatego warto zachować ostrożność i dystans. Relacje zawodowe opierają się na rywalizacji i realizacji /wspólnych zadań i celów dla firmy/ oraz własnych celów... a to jak można się domyślać sprzyja nieszczerości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly
Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko. Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...
-
Czyli z "urodzinowego balonu" nagle uchodzi powietrze, płyta zatrzymuje się z głośnym zgrzytem, a ty "spadasz z wysokości...
-
W dzisiejszych czasach największą wadą młodości jest to, że nie toleruje starości, zapominając, że sama do niej dąży... Powszechne np, w te...
-
Bycie sobą nie ułatwia życia, bywa trudne, ponieważ często wymaga od nas konfrontacji z oczekiwaniami otoczenia, z lękiem przed odrzuceniem ...

Chyba zbyt duże uogólnienie. A może ja jestem szczęściarą? W czterech różnych miejscach pracy miałam wiele przyjaznych sobie osób. I jedynie raz spotkałam się z sytuacją , w której zawiodłam się na koleżance.
OdpowiedzUsuńTo są moje obserwacje i wnioski ... cieszę się, że ich nie podzielasz i jesteś szczęściarą . 😊 Pozdrawiam .
UsuńJest w tym sporo prawdy, bo praca rzeczywiście rządzi się trochę innymi zasadami niż życie prywatne i chyba warto mieć pewne granice. Z drugiej strony znam też osoby, które właśnie w pracy poznały swoich najlepszych przyjaciół i po latach nadal utrzymują bliskie relacje. Chyba największy problem pojawia się wtedy, gdy za szybko uznamy kogoś za „swojego człowieka”, zanim faktycznie pokaże, jakie ma intencje.
OdpowiedzUsuńmasz rację różnie to bywa... ale nawet wieloletnia znajomość i wspólne trudne chwile nie dają nam pełnej wiedzy o drugim człowieku. Ludzie skrywają swoje myśli, motywy i emocje, a prawdziwe oblicze kogoś potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Moje doświadczenie mówi mi, że można z człowiekiem zjeść beczkę soli a i tak okaże się że go nie znasz.
UsuńZgadzam się z tym co napisałaś i wiem, co masz na myśli :) Doświadczenia mam różne. Mniej i bardziej przyjemne... Ale jeśli ktoś choć raz doświadczył przeinaczania własnych słów i różnych innych nieprzyjemności, będzie (a przynajmniej powinien być) bardziej ostrożny. Obecnie, choć znamy się już sporo lat, wszyscy wiedzą, że mnie o pewne rzeczy się nie pyta :D
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz ... miło wiedzieć , że ktoś wczytał się w tekst na tyle, że wie co mam na myśli . Lawirowanie w relacjach ze współpracownikami wymaga sporo wysiłku. Bo z jednej strony jakoś trzeba współpracować a z drugiej : z latami pracy poznajemy tychże ludzi coraz lepiej a to często niestety nie ułatwia nam zadania. Doświadczenie bywa mieczem obusiecznym. No bo niby znasz słabe strony i nawyki ludzi, ale pamiętasz dawne zaszłości i z czasem tracisz siły na udawanie i tolerowanie zachowań czy błędów. :)
Usuń