poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Wystarczająco dobrze , wystarczy...

 



Zajęło mi trochę czasu nim zrozumiałam, że w życiu nie chodzi o to, żeby wszystko mieć perfekcyjnie ogarnięte. Bardziej chodzi o to by nie zgubić tego co naprawdę ważne i przy okazji też i siebie po drodze w tym biegu. Biegu między "muszę", "wypada", "jeszcze trochę wytrzymam". Chęć bycia perfekcyjną we wszystkim okropnie wyczerpuje, to prosta droga do wypalenia. I żeby nie było, nie chodzi o to by olewać i nic nie robić, ale by odpuścić nierealne standardy, nie rezygnując z robienia rzeczy dobrze. Przecież można zrobić coś dobrze na 80%, a nie zaraz na 150%. Efekt będzie ten sam, a sił zostanie więcej. I tak przykładowo jeśli trzeba... to zrób porządek. Ale nie rób z tego sensu życia. Bo sens jest zupełnie gdzie indziej. Gdy padałam już na przysłowiową twarz doznałam w końcu olśnienia, że nie muszę być najlepsza i wszystkiego robić "idealnie", wystarczy, że zrobię "wystarczająco dobrze". Jakież to było uwalniające. Dziś nie czuję już tej dawnej presji, znacznie uważniej gospodaruję swoim czasem, wyznaję zasadę, że nic nie muszę i z większą wdzięcznością podchodzę nawet do drobnych przyjemności. Wolniej stawiam kroki. Uważniej rozdaję swój czas. Doceniam bardziej i mam w sobie więcej pozytywności. Dziś śmieję się głośniej i mniej się przejmuję. Z niczego się nie tłumaczę. Wybieram świadomie. Mocniej chwytam każdą chwilę. Cieszę się nawet najmniejszymi rzeczami. Wreszcie jestem ważna dla siebie nie mniej niż ci którzy mnie otaczają. I uważam, że życie jest cudem... i to mój wybór, by takim je widzieć.

6 komentarzy:

  1. Weszłam w dorosłe życie zupełnie do niego nieprzygotowana i sporo czasu mi zajęło znaleźć swoje miejsce, w którym czułabym się względnie dobrze.Teraz nie czuję już tego obciążenia, że coś muszę, powinnam. Po prostu- jest jak jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wejście w dorosłość bez przygotowania dotyka wielu osób... i często wywołuje lęk, zagubienie oraz poczucie przytłoczenia obowiązkami. Pocieszające jest to , że z czasem zdobywamy "ostrogi" ... z biegiem lat nabieramy doświadczenia i radzimy sobie coraz lepiej z codziennymi wyzwaniami. Natomiast nie wiem jak przyjąć zwrot "jest jak jest"... bowiem on może oznaczać zarówno zdrowy realizm jak i ukrytą bezradność czy wręcz rezygnację.

      Usuń
  2. Chyba właśnie z tym „wystarczająco dobrze” mamy największy problem — ciągle łatwo wpaść w pułapkę poprawiania siebie i wszystkiego dookoła. A przecież nie każda rzecz musi być idealna, żeby była dobra i dawała satysfakcję. Czasem odpuszczenie sobie tej pogoni za perfekcją przynosi więcej spokoju niż kolejny wysiłek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację... żadna ilość samodoskonalenia nie zastąpi samoakceptacji.

      Usuń
  3. Dokładnie tak, czasem zajmujemy się rzeczami nie aż tak istotnymi jak mogłoby się wydawać. Nie można wszystkiego zrobić na tip top bo nie wystarczy życia, siły, czasu... Kiedyś mnie to strasznie spalało, teraz zachowuję zdrowy rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bardziej akceptujemy siebie tym więcej zdrowego rozsądku w tym co robimy , tym większy balans w naszym życiu ...

      Usuń

Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly

  Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko.  Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...