piątek, 10 lipca 2026

Pozostaje robić swoje...

Żyjemy obecnie w trudnych czasach, to jest fakt. Każdego dnia media osaczają nas coraz mniej strawnymi doniesieniami. Z wieloma niespodziankami i idiotyzmami przyjdzie nam się jeszcze zmierzyć. Wojny, kataklizmy, powodzie, pożary, huragany, susze. Polityczny bełkot itp., itd. Rodzi się więc pytanie co z tym wszystkim począć, jak żyć? Sensowna odpowiedź jest chyba taka, że dla ratowania  własnego zdrowia psychicznego, nie pozostaje nam nic innego jak zgodzić się na świat, w którym żyjemy, ze wszystkimi jego ograniczeniami dla nas. Musimy go zaakceptować z całym dobrem, ale i z całym złem. Nie dostosujemy świata do siebie, do naszej woli, nie nagniemy go. A skoro tak to jeśli napotkamy sytuacje, z którymi nie umiemy sobie poradzić, wtedy trzeba się z nimi rozsądnie pogodzić. Bo nie przeskoczymy siebie, nie nauczymy wszystkich nierozumnych, nie wyleczymy wszystkich chorych, nie "podkujemy wszystkich koni". Lepiej skupiać energię na działaniach, które przynoszą realną zmianę w naszym mikrootoczeniu /np. praca, pomoc sąsiedzka, pasje/, zamiast zamartwiać się np. wielką polityką. Taka postawa rozumnego oswajania trudnych rzeczy zapewnia nam więcej spokoju, pozwala nakreślić własne priorytety, daje siły do konfrontacji z trudną rzeczywistością. Po prostu RÓBMY SWOJE...czyli to na co mamy wpływ, w zakresie jaki jest nam dany. 

 

4 komentarze:

  1. Bardzo mądra rada. I chyba nawet do zrealizowania przy odrobinie dobrej woli.👍🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak w każdej innej sytuacji zawsze jest jakiś wybór... od nas zależy co wybierzemy

      Usuń
  2. Chyba coraz bardziej doceniam właśnie taką postawę — nie udawać, że świat jest idealny, ale też nie pozwolić, żeby cały ten chaos zjadł nam głowę. Czasem mam wrażenie, że za bardzo próbujemy ogarnąć rzeczy, na które kompletnie nie mamy wpływu, a przy okazji zaniedbujemy to, co mamy tuż obok siebie. Z drugiej strony łatwo powiedzieć „róbmy swoje”, kiedy problemy z zewnątrz naprawdę mocno pukają do drzwi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację , Polacy to naród "ekspertów" stworzonych do "wyższych celów"- znamy się na wszystkim, rozwiążemy każdy globalny problemem, nawet bez specjalistycznego wykształcenia ... Tylko dziwnym trafem często w codziennym, poukładanym życiu umykają nam sprawy najprostsze i oczywiste i jakoś tak łatwo gubimy praktyczny pragmatyzm.
    Co do problemów z zewnątrz, które walą do drzwi to przydatne jest zadanie sobie pytania: "Co dokładnie mogę z tym zrobić tu i teraz?". Czy mam na nie realny wpływ... jeśli masz to bierzesz na klatę i rozwiązujesz , jeśli nie to w miarę możliwości możesz się od nich odciąć.

    OdpowiedzUsuń

Dwa monologi nie czynią dialogu... - Jeff Daly

  Uczy się nas, że trzeba rozmawiać ... owszem, ale to niestety nie jest antidotum na wszystko.  Rozmowa nie jest cudownym lekiem na każdą s...