Szacunek nie wynika z tego, co robimy, tylko z tego, kim się stajemy. Kiedy człowiek przestaje udowadniać swoją wartość i zaczyna działać z wewnętrznej siły, ludzie reagują automatycznie. Bowiem szacunku nie da się narzucić przez tłumaczenie się, krzyczenie czy udowadnianie swojej racji. To w odbiorze ludzi jest postrzegane jako przejaw naszej słabości, bezsilności. Tłumacząc się, krzycząc itp. sami stawiamy się w pozycji ofiary. Szacunek buduje się poprzez opanowanie, stawianie jasnych granic i pewność siebie, a nie siłę czy agresję. Kiedy przestajemy się tłumaczyć - zyskujemy pozycję osoby, która kontroluje sytuację. Bo to my sami jesteśmy całkowicie odpowiedzialni za to jak inni nas traktują. Nie dlatego, że nie zasługujemy na brak szacunku ale dlatego, że sami uczymy ludzi jak mogą nas traktować. Robimy to przez nasze reakcje i granice, które nakładamy, bądź nie. Można powiedzieć, że nasze codzienne zachowania są instrukcją naszej obsługi dla otoczenia. Ludzie nie czytają w naszych myślach – oni obserwują i testują na ile mogą sobie pozwolić, a nasze reakcje to niemal gotowa odpowiedź. I tak, jeśli przykładowo tolerujemy przerywanie nam gdy mówimy, ludzie dalej będą nam przerywać. Jeśli jesteśmy zbyt tolerancyjni i znosimy wszelkie przejawy braku szacunku, lekceważenia wobec naszej osoby, dalej będą nas lekceważyć. Jeśli nie stawiamy granic lub pozwalamy po nich deptać ludzie dalej będą je przekraczać i będą po nich deptać. To oczywiste, że sposób, w jaki ktoś nas traktuje, często mówi więcej o nim niż o nas, ale to nie zwalnia nas z konieczności dbania o siebie, o swój psychiczny dobrostan, o swoje granice. No i dla własnego dobra otaczajmy się fajnymi ludźmi, którzy dodają nam siły, a nie ją odbierają...

Najbardziej przemawia do mnie przypomnienie, że pewne rzeczy warto sobie od czasu do czasu odświeżyć, nawet jeśli wydaje nam się, że przecież doskonale je znamy. Z czasem zmienia się przecież nasze spojrzenie i coś, co kiedyś było dla nas oczywiste, może nagle nabrać zupełnie innego znaczenia. Czasem dobrze wrócić do takich tematów właśnie z nowej perspektywy.
OdpowiedzUsuńMasz rację..." myślenie ma przyszłość" - tak uczył mnie mój ojciec.
Usuń